Ten tydzień był cholerną udręką dla mnie.
Poniedziałek, czyli dzień tak przeze mnie znienawidzony, że wychodzi to poza skalę. Zapomniałam wziąć gitarę z autobusu na zajęcia artystyczne i oczywiście zarobiłam gałę z tego powodu. Był też sprawdzian z matmy z działu, którego kompletnie nie rozumiem nawet po wytłumaczeniu przez korepetytora. Jeszcze babka od geografii mnie wzięła do odpowiedzi mimo tego, że wzięłam nieprzygotowanie. Cudownie. Wróciłam do domu i odespałam wszystkie czasy. Było trochę lepiej.
We wtorek nie poszłam do szkoły, bo źle ustawiłam budzik. Cały dzień spędziłam na spaniu, jedzeniu, czytaniu fanfiction i tweetowaniu.
Środa i czwartek mi się zlały, nie było nic ciekawego, właściwie to były najdłuższe i najnudniejsze dni w tym roku ;-;.
Piątek był super, bo dzień w szkole mi szybko minął, przyszła do mnie moja przyjaciółka i fajnie spędziłyśmy razem czas.
W sobotę byłam na urodzinach u koleżanki z klasy. Było miło, rozmawialiśmy, śmialiśmy się, jedliśmy, graliśmy w monopoly i scrabble. Ale kiedy wróciłam, to poczułam się masakrycznie. Zaraziłam się od młodszego brata grypą żołądkową i nie spałam całą noc przez wymioty.
Dlatego też dzisiaj przespałam praktycznie cały dzień i nadal się nie za dobrze czuję. Jutro pewnie nie pójdę do szkoły, więc powstawiam może napiszę post o moich zwierzątkach, rysunku czy coś.
Do następnego xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz